× Wstep Emigracja polska do Szwecji Motywacje pomocy Organizacje udzielające pomocy Instytut Źródłowy w Lund Komitet Solidarności z Europą Wschodnią Konfederacja Polski Niepodległej Grupa Kontaktowa Polski Demokratycznej w Szwecji Bank Leków „Solidarności” (Solidaritet Läkemedelsbanken Reakcja Szwedów i emigracji polskiej na ogłoszenie stanu wojennego Szwedzki Komitet Poparcia „Solidarności” w Lund Komitet Solidarności z Polską w Södertälje Komitet Solidarności z Polskimi Dziećmi w Lund Biuro Informacyjne „Solidarności” w Sztokholmie Polsko-Szwedzkie Centrum Kultury i „Hotel pod Orłem" Kongres Organizacji Popierających „Solidarność” Światowa Konferencja Komitetów Poparcia „Solidarności” Pokojowa Nagroda Nobla dla Lecha Wałęsy Transporty, szmugiel Zakończenie Kalendarium Biogramy

Zwiększenie zasobów źródłowych Biblioteki Cyfrowej Ośrodka KARTA – digitalizacja i upowszechnienie czasopism II obiegu oraz przygotowanie 4 prezentacji tematycznych „Ruch Obrony Praw Człowieka i Obywatela”, „Pomoc Zachodu dla Polski – Szwecja”, „Polacy w Kazachstanie”, „Internowania” – zadanie finansowane w ramach umowy 576/P-DUN/2017 ze środków Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczonych na działalność upowszechniającą naukę.
Opracowanie merytoryczne i ikonografia: Bartłomiej Gajek Projekt graficzny: Jakub Rosiński

DROGA PRZEZ BAŁTYK. POMOC SZWECJI DLA POLSKI: 1976–89

Szwecja pod koniec II wojny światowej przyjęła kilkanaście tysięcy więźniów obozów niemieckich, w tym prawie 4 tysiące Polaków w ramach akcji „białych autobusów” (akcji humanitarnej Szwedzkiego Czerwonego Krzyża; jej nazwa związana jest z kolorem autobusów, którymi transportowano więźniów). W 1968 roku kraj ten stał się oazą migracji obywateli polskich żydowskiego pochodzenia po zaostrzeniu antysemickiej nagonki w Peerelu. Z kolei wprowadzenie stanu wojennego było punktem zwrotnym polskiej emigracji do Szwecji, ponieważ rząd tego kraju ogłosił prawo azylu dla polskich emigrantów. Jolanta Szutkiewicz (publicystka polonijna mieszkająca w Sztokholmie) wspomina przybycie do Szwecji po 13 grudnia 1981, do jednego z ośrodków dla azylantów: „W tym nieznanym mieście czekało na nas mieszkanie – trzypokojowe, kompletnie urządzone i wyposażone (oczywiście na zasadzie hotelu): w pokoju dziennym telewizor i radio, w łazience przybory toaletowe, w sypialniach świeża, kolorowa pościel, w kuchni, w lodówce i zamrażarce produkty żywnościowe”. Szwecja mogła jawić się jako utopia dla Polaków, których kraj nadal był częścią bloku sowieckiego. Wydarzenia w Polsce lat 70. i 80. nie były dla Szwedów obojętne. Dzielące oba kraje morze nie było przeszkodą, pomoc emigracji polskiej wkraczała na tereny Peerelu ze znaczną siłą. „Droga przez Bałtyk” przedstawia kilkanaście zagadnień, przede wszystkim związanych z pracą komitetów powstałych w Szwecji, pomagających Polakom w różny sposób. Zawiera wspomnienia osób, które emigrowały na północ tuż po II wojnie oraz później. Bezpośredni świadkowie historii opowiadają o swoich osobistych przeżyciach, życiu na obczyźnie, szwedzkiej pomocy dla mieszkańców Polski oraz relacjach emigrantów z macierzystym krajem. Prezentacja zawiera również zdjęcia, nagrania historii mówionej, fragmenty dokumentów oficjalnych, kalendarium oraz biografie osób występujących w tekście.

EMIGRACJA POLSKA DO SZWECJI

W czasach Peerelu obywatele polscy, którzy nie widzieli przyszłości w kraju oraz chcieli żyć swobodnie, emigrowali, w tym do państw Europy Zachodniej. Oczywiście, warunkiem koniecznym była wiza i zgoda władz na wyjazd. W latach 1918–39 do Szwecji wyjechało 350 Polaków. We wrześniu 1939 pozostało w Szwecji ponad 300 pasażerów „Daru Pomorza” oraz okrętów „Ryś”, „Sęp” i „Żbik”. Od marca do maja 1945, w ramach akcji „białych autobusów” hrabiego Folke Bernadottego, do Szwecji przybyło 7200 osób, a w maju 5300 osób transportami UNRRY. Łącznie w 1945 roku do Szwecji przybyło około 13800 Polaków. W latach 1946–68 nieprzerwanie trwały wyjazdy do Szwecji Polaków, którzy nie aprobowali warunków panujących w kraju. Od 1957 do 1960 roku w Szwecji zamieszkiwało około 6000 Polaków. W latach 1969–73 emigracja obejmowała ponad 6600 osób o statusie bezpaństwowców, o średniej wieku 30 lat i w 40% z wyższym wykształceniem. W 1970 roku w Szwecji mieszkało około 11000 Polaków, do 1976 roku napłynęło tam kolejne 7000, a po 1976 roku około 10000, w tym emigranci polityczni. W 1975 roku więcej niż połowa Polaków posiadała obywatelstwo szwedzkie. W latach 1974–80 8284 osoby z Polski otrzymały prawo pobytu, przyznane głównie w wyniku łączenia rodzin, zawierania małżeństw oraz uzyskiwania zezwolenia na pracę przez studentów. W 1981 roku znajdowało się tu ogółem około 27500 osób polskiego pochodzenia (według danych Szwedzkiego Urzędu Imigracyjnego). W tym roku wszyscy otrzymali prawo pobytu, a następnie obywatelstwo szwedzkie. W latach 1982–85 przybyła do Szwecji grupa 600 młodych działaczy opozycyjnych. Do 1990 roku w Szwecji osiadło około 32000 osób polskiego pochodzenia.

Andrzej Koraszewski (współzałożyciel Szwedzkiego Komitetu Poparcia „Solidarności” w Lund) o życiu w Szwecji Wojciech Krawczuk (w latach 80. student filologii szwedzkiej na UJ, przebywający w Szwecji w 1982 roku na stypendium) o życiu w Szwecji

MOTYWACJE POMOCY

Impulsem do pomocy polskich emigrantów w Szwecji oraz Szwedów Polsce w okresie Peerelu była chęć poprawienia bytu obywatelom oraz marzenie o demokratycznym kraju. Emigranci próbowali wpłynąć na rzeczywistość w Polsce pod rządami komunistycznymi, organizowali pomoc indywidualną i grupową. Niektórzy pomagali, ponieważ czuli dług wobec kraju, opuszczając go. Polski emigrant Karol Żyto wspominał: „Jeździłem oficjalnie z pomocą lekarską, ale z lekarstwami w ciężarówce, którą prowadziłem, ukryte były materiały dla podziemnych wydawnictw – papier, farby drukarskie. Jeździłem trzy–cztery razy do roku. Jeździłem tymi tirami i to był mój sposób oczyszczenia sumienia, że nie zostałem w Polsce”. Pierwsze lata rządów Edwarda Gierka budziły umiarkowaną nadzieję na liberalizację, co zachęcało emigrantów do organizowania pomocy. W 1973 roku wybuchł światowy kryzys gospodarczy, spowodowało to załamanie strategii Gierka. Następnie rozpoczęły się strajki robotnicze w Radomiu, Ursusie, powstał KOR (Komitet Obrony Robotników). Andrzej Koraszewski wspomina: „Było rzeczą oczywistą, że jest to inicjatywa warta poparcia i w formie zbiórek pieniędzy, i w formie przekazywania informacji ludziom na Zachodzie o tym, co dzieje się w Polsce. Motywacja? Te działania wydawały się słuszne, chociaż wydawały się beznadziejne”. Emigranci patrzyli na to, co się dzieje w Polsce, i często załamywali ręce w poczuciu własnej bezsilności. Ale nie poddawali się. Starali się działać dalej i pomagać jak tylko mogą, powołując liczne organizacje oraz komitety w Szwecji.

Andrzej Koraszewski o polskich Cyganach przekazujących pieniądze na KOR Wojciech Krawczuk o Polskim Klubie Ekologicznym

ORGANIZACJE UDZIELAJĄCE POMOCY

Komitety organizujące pomoc humanitarną i finansową powstawały w Szwecji oraz w Polsce (miały swoje oddziały za morzem). Wśród ich członków byli Polacy i Szwedzi. Szwedzi pomagali przy organizowaniu i wysyłaniu transportów z żywnością, ubraniami, maszynami do pisania, polskimi książkami. Wielu z nich było szmuglerami, organizowali demonstracje, zbiórki pieniędzy, interesowali się wydarzeniami politycznymi w Polsce.

Polski Instytut Źródłowy w Lund
Organizacja ta została zainicjowana przez Zygmunta Łakocińskiego, krakowskiego historyka, który przed II wojną światową wyjechał do Szwecji. Instytut Źródłowy zbierał i opracowywał relacje byłych więźniów obozów koncentracyjnych, wycinki z gazet i dokumenty dotyczące sytuacji w Polsce. W 1946 roku wydał pracę zbiorową Wspomnienia z niemieckich obozów koncentracyjnych. Instytut współpracował z wieloma instytucjami szwedzkimi i międzynarodowymi, organizując wystawy oraz spotkania poświęcone historii Polski.

Andrzej Koraszewski (współpracownik Komitetu Pomocy „Solidarności” w Południowej Szwecji oraz Independent Polish Agency):
Zygmunt Łakociński był lektorem na Uniwersytecie Lundzkim, ożenił się ze Szwedką, zainicjował Polski Instytut Historyczny, zbierając wszystko, co prasa szwedzka pisała na temat Polski […]. Obok tego zbierał świadectwa ludzi, którzy docierali z Polski do Szwecji i przekazywali informacje, co się w tej Polsce pod okupacją dzieje. W Instytucie były również przedmioty ludzi, którzy przywieźli ze sobą różne pamiątki z obozów koncentracyjnych. Był to rodzaj muzeum polskości.
[Z relacji nagranej przez Bartłomieja Gajka we wrześniu 2017]

Andrzej Koraszewski o Polskim Instytucie Źródłowym w Lund

Komitet Solidarności z Europą Wschodnią (Östeuropeiska Solidaritetskommittén)
Komitet Solidarności z Europą Wschodnią powstał w 1976 roku. Jego głównym zadaniem była pomoc dla więźniów politycznych w Europie Wschodniej.

Ryszard Szulkin (współpracownik Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną oraz Biura Informacyjnego „Solidarność”):
Po 1968 roku do Szwecji przyjechało z Polski wiele tysięcy osób pochodzenia żydowskiego. Wśród nich była grupa młodych ludzi – niektórych znałem z Polski, niektórych poznawałem tutaj – którzy usiłowali stworzyć jakieś środowisko. Na początku lat 70. postanowiliśmy założyć w Sztokholmie komitet, który miał bronić więźniów politycznych w Europie Wschodniej. Jeszcze nie było w Polsce opozycji, z którą by można współpracować. Wydrukowaliśmy trzy tysiące ulotek zapraszających na zebranie założycielskie i rozdaliśmy je ludziom. Przyszły… trzy osoby.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w listopadzie 2005]

Ulo Ignats (założyciel Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią):
W środowisku emigrantów z państw nadbałtyckich organizowaliśmy od czasu do czasu jakieś niewielkie seminaria czy demonstracje, ale były to jednorazowe, oderwane akcje. W końcu doszliśmy do wniosku, że jeśli będziemy działać osobno, to nic nie wskóramy, że musimy połączyć siły. I tak w lutym 1976 utworzyliśmy Östeuropeiska Solidaritetskommittén – Komitet Solidarności z Europą Wschodnią. Jakuba Święcickiego poznałem wcześniej, w Młodzieżowej Partii Liberalnej, której byłem członkiem jako student. Pewnego dnia jeden z członków tej partii powiedział mi: „Jest tu ktoś, kogo powinieneś poznać. Przyjechał z Polski i przyłączył się do nas, bo mówi, że chce nauczyć się uprawiania polityki, żeby założyć partię liberalną w Polsce”. W komitecie, oprócz Jakuba, działali również inni Polacy: Józef Dajczgewand, Ryszard Szulkin, Aleksander Orłowski, Jan Zagóra. Aktywnych członków było łącznie w różnych miastach Szwecji pięćdziesięciu, może stu. W każdym mieście działał kilkuosobowy zarząd, który planował wszystkie działania. Początkowo nasze akcje odnosiły się przede wszystkim do wydarzeń w Związku Radzieckim. Protestowaliśmy przeciwko represjom wobec dysydentów, wspieraliśmy powstawanie grup helsińskich, organizowaliśmy demonstracje przy okazji oficjalnych wizyt polityków sowieckich, czechosłowackich czy polskich.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Madoń-Mitzner w listopadzie 2005, tłum. K.M-M]

Jan Zagóra (współpracownik Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią):
Demonstracji przed ambasadą sowiecką była wtedy cała masa, przy okazji każdego procesu dysydentów w Moskwie – zawsze przychodziło co najmniej kilkadziesiąt osób. Rozsyłaliśmy informację pocztą, afiszowaliśmy na mieście, dzwoniliśmy do ludzi, zawiadamialiśmy inne organizacje. Zawsze ktoś przemawiał, wznosiło się okrzyki. Zdawaliśmy sobie sprawę, że te demonstracje nic nie zmienią, ale miały znaczenie informacyjne.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Madoń-Mitzner w listopadzie 2005]

Jakub Święcicki (współzałożyciel Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną oraz współpracownik Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią):
Wydawaliśmy „Tidskriften Östeuropa”. Pierwszy numer ukazał się w 1976 roku, jeszcze przed wydarzeniami w czerwcu i powstaniem KOR-u; drukowany był na powielaczu w formacie A4. Kolejne numery były drukowane już profesjonalnie, w formacie A3. Artykuł otwierający pierwszy numer był mojego autorstwa, analizowałem w nim to, co pisze się w mediach szwedzkich na temat Europy Wschodniej. Byłem bardzo krytyczny, stwierdziłem, że pisze się mało i z małym zrozumieniem. Podejmowaliśmy różne akcje. W rocznicę wzniesienia muru berlińskiego budowaliśmy z tekturowych cegieł mur wokół ambasady Niemiec Wschodnich w Sztokholmie, a potem go rozwalaliśmy. Organizowaliśmy demonstracje w każdą rocznicę wkroczenia wojsk sowieckich do Czechosłowacji.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w kwietniu 2005]

Konfederacja Polski Niepodległej
Konfederacja Polski Niepodległej (KPN) to pierwsza w PRL opozycyjna partia polityczna. Założona 1 września 1979 przez Leszka Moczulskiego, nawiązywała do tradycji piłsudczykowskich. Pierwszą inicjatywą KPN było zgłoszenie swoich kandydatów w przeprowadzanych w marcu 1980 wyborach do Sejmu. Na początku lat 80. otwarto jej zagraniczne biura, np. w Norwegii, RFN, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii, USA, Kanadzie, Francji oraz w Szwecji.

Biuro Informacyjne KPN w Malmö:
Polacy! Głosując w wyborach, pomagasz tzw. „robotniczej partii w Polsce”.
Doprowadzasz Polskę do nędzy i upadku.
Akceptujesz mordowanie i prześladowanie dzieci, kobiet, księży, robotników, rolników, starców i młodzieży.
Odmawiasz wszelkich praw właściwym i jedynym przedstawicielom Polski wybranym w wolnych wyborach przez „SOLIDARNOŚĆ”.
Zdradzasz Polskę i Polaków.
Bądź godnym imienia człowieka i Polaka – nie bierz w tym udziału.
[AO_IV_216.02.07, zbiory OK]

Grupa Kontaktowa Polski Demokratycznej w Szwecji
Grupa Kontaktowa Polski Demokratycznej w Szwecji została założona z okazji wizyty w Szwecji członka KOR-u prof. Leszka Kołakowskiego. Zrzeszała zaangażowanych działaczy opozycji antykomunistycznej. Szwecja w tamtym okresie stała się krajem ważnym dla Polski. Poprzez udany kontakt ówczesnego premiera Olofa Palmego z Edwardem Gierkiem oficjalne stosunki polsko-szwedzkie mocno się zacieśniły. Między Szwecją a Polską zniesiono wizy, a w okresie wakacyjnym umożliwiono legalną pracę polskim studentom.

Aleksander Orłowski (współpracownik Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią oraz Biura Informacji „Solidarności”):
Maria Borowska dowiedziała się, że w którymś ze swoich przemówień Olof Palme cytował Leszka Kołakowskiego, więc postanowiliśmy ściągnąć go do Szwecji, żeby spotkali się i porozmawiali o wschodnioeuropejskiej opozycji.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w listopadzie 2005]

Jakub Święcicki (współzałożyciel Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną oraz współpracownik Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią):
Leszek Kołakowski był jedynym zagranicznym członkiem KOR-u. Poprosiliśmy go, ażeby udzielił nam „błogosławieństwa” na założenie grupy szwedzkiej: Polska Demokratiska Rörelsens Kontaktgrupp i Sverige, czyli Grupa Kontaktowa Polski Demokratycznej w Szwecji. Założyliśmy ją 15 maja 1978. Protokół założycielski podpisali: Maria Borowska, Józef Dajczgewand, Kazimierz Gruszka, Andrzej Koraszewski, Aleksander Orłowski, Henryk Rubinstein, Natan Tenenbaum i ja – w obecności Leszka Kołakowskiego. Potem dołączył do nas Ryszard Szulkin.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w kwietniu 2005]

Andrzej Koraszewski (współpracownik Komitetu Pomocy „Solidarności” w Południowej Szwecji oraz Independent Polish Agency):
To była sztokholmska impreza, działałem z odległości. Rzecz polegała na tym, że były dwa plany, ta nasza Grupa Kontaktowa to była sieć kontaktów z Polską, z drugiej strony sieć kontaktów ze społeczeństwem szwedzkim, z trzeciej – sieć połączeń ludzi, którzy coś robili w Zachodniej Europie.
[Z relacji nagranej przez Bartłomieja Gajka we wrześniu 2017]

Jakub Święcicki:
W grudniu 1979 wpadł szwedzki kurier wiozący powielacz, Björn Gunnar Laquist. Przyjechałem wówczas do Polski i brałem udział w zebraniu KOR-u, które odbywało się w mieszkaniu profesora Lipińskiego na Rakowieckiej. Opowiadałem tam o tym przypadku i prosiłem wszystkich, żeby wystosowali w sprawie Laquista oświadczenie, co zaraz zrobili. Pamiętam, że zależało im na tym, aby od razu je wysłać do prasy szwedzkiej. Przekazałem im wtedy wszystkie adresy dziennikarzy szwedzkich, które znałem. Oświadczenie wsadzono do kopert i rozesłano. Wszyscy, którzy je dostali, coś o tym napisali. Sposób działania Grupy Kontaktowej był właśnie taki – kontakty z opinią i wpływowymi ludźmi jako efekt spontanicznej działalności prywatnej, osobistych spotkań.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w kwietniu 2005]

Bank Leków „Solidarności” (Solidaritet Läkemedelsbanken)
Bank Leków „Solidarności” zajmował się organizowaniem pomocy medycznej dla Polski. Zrzeszał nie tylko emigrantów polskich w Szwecji, ale także zaangażowanych Szwedów.

Wanda Sikorska (przewodnicząca Banku Leków „Solidarności” w Szwecji):
Kim byliśmy? Niewielką grupą ludzi, Polaków i Szwedów, którzy chcieli pomagać. Nie było aparatu administracyjnego, kosztów administracyjnych, które często są wysokie w dużych organizacjach charytatywnych. Wszyscy pracowaliśmy za darmo. Postanowiono, że celem Banku będzie zorganizowanie pomocy medycznej dla Polski i współpraca z innymi organizacjami w Szwecji w celu koordynacji pomocy. Przez przedstawiciela „Solidarności” dostaliśmy wykaz szpitali i nazwiska zaufanych ludzi w każdym z nich, co okazało się nieocenione po wprowadzeniu stanu wojennego. Dysponowaliśmy też spisem parafii. W listopadzie 1981 w szwedzkim tygodniku lekarskim ukazała się informacja o sytuacji służby zdrowia w Polsce i apel podpisany przez profesora Jerzego Einhorna, znany autorytet medyczny i moralny.
[Z relacji Wandy Sikorskiej, zbiory OK]

Elżbieta Święcicka (współzałożycielka Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną oraz szwedzkiego oddziału Banku Leków):
Szwecja była pierwszym krajem, do którego przyjechał mecenas Zbigniew Gryszkiewicz, specjalny wysłannik Wałęsy w kwestii organizowania pomocy medycznej. 28 sierpnia 1981 odbyło się zebranie założycielskie, na którym ogłoszono powstanie oddziału szwedzkiego Banku Leków „Solidarność” […]. Na zebraniu było dużo ludzi, ale potem okazało się, że konkretną pracą chce się zająć tylko kilku: Kaj Engelhart – dziennikarz „Gazety Katolickiej”, Brita Reuterswärd – dziennikarka radiowa, Bernt Karlsson – były wojskowy i konsul szwedzki w Afryce, Wanda Sikorska i jej mąż Maciej, Karol Żyto i ja. Wanda i Karol są lekarzami i to oni prowadzili tę działalność od strony medycznej.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w kwietniu 2005]

Reakcja Szwedów i emigracji polskiej na ogłoszenie stanu wojennego. Pomoc Komitetów dla Polski
Wprowadzenie stanu wojennego w Polsce zostało dokładnie przygotowane na wiele miesięcy przed 13 grudnia 1981, już w październiku 1980, a 3 listopada gen. Bogusław Stachura (wiceminister spraw wewnętrznych) wydał rozkaz przygotowania akcji „Wrzos”, dotyczącej internowania prawie trzynastu tysięcy ludzi. Obywatele polscy w większości dowiedzieli się o wprowadzeniu stanu wojennego z radiowo-telewizyjnego wystąpienia gen. Jaruzelskiego, które wielokrotnie powtarzane, stanowiło główny punkt jedynego nadawanego programu na antenie. Działalność większości organizacji społecznych została zawieszona, tak samo jak związków zawodowych.

List otwarty Klubu Polskiego w Szwecji do „Solidarności”:
My, Polacy przebywający w Szwecji, solidaryzujemy się z aresztowanymi członkami demokratycznych związków działających w Polsce z „Solidarnością” na czele. Potępiamy napad samozwańczego reżimu na „Solidarność” i żądamy natychmiastowego uwolnienia jej członków. Domagamy się umożliwienia Lechowi Wałęsie przywódczej działalności związkowej w jej formie przed wprowadzeniem wojskowej dyktatury (13 grudnia 1981). Wojskowy reżim zamienił prawo do strajku na karę śmierci za strajk, dialog porozumienia zamienił na więzienie, a front porozumienia narodowego zmienił w arenę terroru politycznego. My, Polonia szwedzka, wraz z Polonią całego świata, przeprowadzamy szereg demonstracji protestujących przeciwko zbrodniczym praktykom wojskowej dyktatury. Naszym czynem jesteśmy z Wami. W odpowiedzi na reżimowy zamach Polonia wzmogła walkę przeciwko tyranii. Nie dajcie się oszukać propagandzie. Świat wie i reaguje […]. List otwarty zostaje opublikowany we wszystkich dostępnych nam środkach masowego przekazu całego świata.
Malmö, 14 grudnia 1981
[AO_IV_215.21.01, zbiory OK]

Z artykułu w „Stockholms Tidningen”:
Polska dzisiaj: kraj zamknięty. Czołgi pilnują porządku. Premier Polski Wojciech Jaruzelski ogłosił stan wojenny i przekazał kierownictwo kraju powołanej przez siebie Radzie Wojskowej. Poruszeni Polacy demonstrowali w Sztokholmie w obronie „Solidarności”. Po wczorajszej wieczornej demonstracji na Sergelstorg demonstranci udali się pod polską ambasadę na Karlavägen. Niesiono pochodnie i polską flagę. Wielu płakało. Dzień św. Łucji był dniem żałoby dla Polaków w Sztokholmie.
Sztokholm, 14 grudnia 1981
[„Stockholms Tidningen”, 14 grudnia 1981, tłum. Maria Borowska]

Z artykułu w „Svenska Dagbladet”:
Stan wojenny w Polsce. Przywódcy „Solidarności” aresztowani. Czołgi na ulicy, związkowi działacze aresztowani, działalność związkowa zabroniona, zamknięto granice, godzina milicyjna. To skutki wprowadzenia w niedzielę przez polskie władze stanu wojennego.
Sztokholm, 14 grudnia 1981
[„Svenska Dagbladet”, 14 grudnia 1981, tłum. Maria Borowska]

Ulo Ignats (założyciel Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią):
Wprowadzenie stanu wojennego w Polsce było dla Szwedów szokiem. W ciągu kilku dni zebraliśmy 100 tysięcy koron szwedzkich dla „Solidarności”. Nastawienie ludzi było wtedy fantastyczne. Wychodziliśmy na ulice z puszkami i zbieraliśmy pieniądze od przechodniów. Powołaliśmy małe biuro „Solidarności” i przekazywaliśmy te pieniądze Jakubowi Święcickiemu, żeby użył ich we właściwy sposób. Każdego wieczoru szliśmy na Sergelstorg, centralne miejsce w Sztokholmie. Wykrzykiwaliśmy tam różne hasła, pokazywaliśmy plakaty i transparenty. Ludzie byli tak rozeźleni, że potem zawsze szliśmy protestować pod ambasadę polską. Pierwszej nocy stały tam tysiące ludzi, potem już mniej, ale wciąż kilkuset, nawet po dziesięciu dniach, co jest wyjątkowe jak na Szwecję i jak na takie spontaniczne demonstracje. Kiedy dowiadywaliśmy się, że w Polsce aresztowano kogoś z opozycji, od razu szliśmy pod ambasadę i żądaliśmy jego uwolnienia.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Madoń-Mitzner w listopadzie 2005, tłum. K.M-M]

Józef Lebenbaum (współzałożyciel Independent Polish Agency oraz Komitetu Pomocy „Solidarności” w Południowej Szwecji):
Kiedy dowiedziałem się o wprowadzeniu stanu wojennego, musiałem coś zrobić. 13 grudnia postanowiliśmy zorganizować strajk głodowy w lundzkiej katedrze. Poszedłem do biskupa katedry w Lund, poprosiłem go o wyrażenie zgody i on się zgodził. Pozwolił też odprawić katolicką mszę za sprawę polską w krypcie katedry – pierwszy raz od czasów reformacji. Strajk stał się wydarzeniem bardzo spektakularnym: tysiącletnia katedra, najstarsze biskupstwo w Skandynawii, a przy wejściu leżało dziesięcioro młodych ludzi w koszulkach „Solidarności”. Paliły się biało-czerwone świece, stały transparenty. Zjawili się dziennikarze z całego świata, którzy czekali na ostatni prom do Polski. Prom nie przypłynął, więc zainteresowali się strajkiem. Postulowaliśmy, żeby rząd szwedzki działał na rzecz powołania międzynarodowej komisji, która oceniłaby sytuację w Polsce. Ale tak się niestety nie stało.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w czerwcu 2005]

Jakub Święcicki (współzałożyciel Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną oraz współpracownik Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią):
Mieliśmy jechać na Boże Narodzenie do mojej siostry do Stanów Zjednoczonych, zarezerwowaliśmy już nawet bilety. W nocy z 12 na 13 grudnia obudził nas telefon korespondenta Agence France Presse ze Sztokholmu, który chciał się dowiedzieć, czy czegoś nie wiemy, bo połączenia z Polską są przerwane, a tam dzieją się jakieś dziwne rzeczy, podobno tłumy zbierają się na Mokotowskiej […]. Dopiero rano nadano przemówienie Jaruzelskiego. Wtedy zaczęła się jakaś niesłychana historia w naszym domu, który przekształcił się w centralę informacyjno-kontaktową. Do końca nie było wiadomo, co się w Polsce dzieje. Przez nasz dom przewijało się mnóstwo dziennikarzy, kamery. Tego samego dnia na centralnym placu w Sztokholmie odbyła się wielka spontaniczna demonstracja. To też był wynik naszego wcześniejszego działania – przybliżania szwedzkiej opinii publicznej spraw polskich. Jeden z zaprzyjaźnionych z nami dziennikarzy, Stig Fredriksson, który był wówczas szefem działu informacyjnego w telewizji, od rana nadawał specjalne wiadomości. I to on podał w ciągu dnia, że wieczorem o 19.00 będzie demonstracja. Zebrało się pięć–sześć tysięcy ludzi z pochodniami. Straszny mróz był wtedy.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w kwietniu 2005]

Apel Polaków podczas strajku głodowego w Lund:
Apel do Polaków i do wszystkich ludzi dobrej woli!
My, uczestnicy strajku głodowego w Lund, od dnia 19.12.1981, godz. 9.00, apelujemy do Polaków i do wszystkich ludzi dobrej woli na całym świecie o rozpoczęcie akcji solidarnościowych w formie strajków głodowych obejmujących wszystkie kraje. Celem tej akcji jest wywarcie nacisku na rządy tych krajów oraz na wszelkie organizacje związkowe społeczne i polityczne, aby organizacje międzynarodowe (ONZ, CZERWONY KRZYŻ) natychmiast podjęły działalność na terenie Polski! Każda minuta jest ważna!
Nie czekajmy!
Nie zostawiajmy bezbronnych Polaków w kraju samym sobie!
Lund, 20 grudnia 1981
[AO_IV_215.23.03, zbiory OK]

Iwona Swedborg (lekarka, dyrektor medyczny szpitala Czerwonego Krzyża w Sztokholmie):
Pomoc dla Polski zaczęłam organizować w stanie wojennym. Wtedy faktycznie trzeba było pomóc, niezależnie od tego, czy człowiek był zaangażowany w politykę, czy nie. Ja nie byłam, ale zaangażowałam się w pomoc ludziom. Emocjonalnie ta sytuacja była nie do zniesienia – żeby siedzieć i nic nie robić. Z moimi siostrami Maliną Ćwirko-Godycką-Stare i Julitą Eldelman postanowiłyśmy, że najpierw trzeba zorganizować to, czego Polacy najbardziej potrzebowali, czyli jedzenie, ubrania i leki. Skontaktowałyśmy się z wieloma Polakami i Szwedami, którzy obiecali pomóc. Muszę tu wymienić przede wszystkim pana Rikarda Rozalskiego, który niesłychanie się tą pomocą zainteresował. Pracowałam wówczas jako lekarka w centrum medycznym Karolinska Sjukhuset. Z pomocą dyrekcji szpitala oraz dzięki poparciu dyrektora medycznego całego województwa sztokholmskiego, otrzymaliśmy materiały medyczne z Karolinska Sjukhuset oraz wielu innych szpitali województwa. Entuzjastycznie pomagał nam szef oddziału wyposażenia Karolinska Sjukhuset Sören Björkdahl. Ułatwił nam zakup po niższych cenach aparatów anestezjologicznych oraz sprzętu operacyjnego i rehabilitacyjnego. Ta akcja pomocy, poparta przez środki finansowe od Pings Mission oraz różnych firm i prywatnych ofiarodawców, pozwoliła nam na wysłanie 14 transportów za blisko 3 miliony koron. Ich odbiorcami były głównie szpitale, ale również domy dziecka i domy starców.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w listopadzie 2005]

Eleonora Grinndal (pielęgniarka, założycielka Medycznego Wsparcia dla Polski):
Po ogłoszeniu stanu wojennego mój mąż, Hans Torvaldsson-Grinndal, redagował i powielał ulotki wzywające do udzielania pomocy Polakom. Dary zaczęły napływać masowo. Odzież i lekarstwa wysyłaliśmy samochodami PKS. W ciągu tygodnia przygotowywaliśmy również paczki dla odbiorców indywidualnych. Miejscowe urzędy pocztowe przyjmowały je w soboty bez opłat […].
[Z relacji Eleonory Grinndal, zbiory OK]

Olof Palme (premier Szwecji) w przemówieniu na spotkaniu poświęconym prawom związkowca i człowieka:
13 grudnia 1981 zakończył się pełen nadziei okres we współczesnej historii Polski. Ktoś powiedział, że polska „Solidarność” runęła jak domek z kart […]. Nie ma ani śladu dobrej woli [władz] nawiązania dialogu z „Solidarnością”, która niewątpliwie reprezentuje szerokie koła opinii publicznej i bez uczestnictwa której w procesie podejmowania decyzji żaden problem nie może zostać rozwiązany w sposób konstruktywny. Można zlikwidować czy też zmusić do milczenia pojedynczego człowieka. Nie można jednak wymazać z pamięci ludzkiej doświadczeń szesnastu miesięcy demokracji, marzeń o społeczeństwie wolnym od lęku, kłamstwa i władzy jednostki. Powtarzamy raz jeszcze żądania szwedzkiego ruchu robotniczego i międzynarodowej socjaldemokracji:
1. Uwolnić wszystkich uwięzionych i internowanych więźniów związkowych i politycznych.
2. Zezwolić „Solidarności” na prowadzenie działalności związkowej, zgodnie z podpisaną przez Polskę konwencją Międzynarodowej Organizacji Pracy.
3. Położyć kres prześladowaniom i stosowaniu prawa wojennego.
[…] Nasza solidarność z narodem polskim będzie trwać nadal. Polska znajduje się blisko nas.
Sztokholm, 6 kwietnia 1982
[„Biuletyn Informacyjny Biura Informacji Solidarności w Sztokholmie” nr 11, 1982]

Szwedzki Komitet poparcia „Solidarności” w Lund (Stödkommitten) oraz Independent Polish Agency
Komitet organizował przede wszystkim transporty materiałów dla działalności podziemnych drukarni (farba drukarska, maszyny do pisania, papier) oraz literaturę i czasopisma. Organizacja przekazywała zachodniej prasie materiały oraz zdjęcia informujące o sytuacji w Polsce. W tym celu utworzono Agencję IPA – Independent Polish Agency. Agencja zajmowała się gromadzeniem dokumentacji fotograficznej z legalnego okresu działania „Solidarności” oraz stanu wojennego. Biuro Komitetu i Agencja w Lund stanowiły główne miejsce spotkań Polaków, którzy interesowali się wydarzeniami w kraju. Komitet udostępniał literaturę polską, organizował spotkania z osobami kultury, np. z Jackiem Kaczmarskim, spotkania naukowe, prelekcje, wykłady.

Józef Lebenbaum (współzałożyciel Independent Polish Agency oraz Komitetu Pomocy „Solidarności” w Południowej Szwecji):
W czasie głodówki w katedrze w Lund wykrystalizowała się grupa ludzi gotowych do działania. Protestowało dziesięć osób, ale potrzebne było przecież zaplecze: ludzie, którzy dostarczają wodę, zbierają pieniądze, pomagają protestującym, występują wobec prasy, telewizji, władz katedry. Wtedy powstał projekt powołania Komitetu Poparcia „Solidarności”. Uważałem, że przewodniczącym powinien zostać Szwed. Namówiłem na to mojego szwedzkiego kolegę, Jana Axela Stoltza (był jednym z głodujących). Potem zadzwoniłem do Pawła Chylickiego, zięcia biskupa Lundu i członka Rady Kościelnej w Kościele katolickim. Mówię mu: „Paweł, masz kościelne zaplecze, powinieneś być skarbnikiem. Jak ty będziesz prowadził kasę, to nikt nam nie zarzuci, że kradniemy pieniądze”. Ja zostałem wiceprzewodniczącym. Potem przyjechał z Polski Grzegorz Gauden i on został przewodniczącym. W 1983 roku zmieniliśmy nazwę na Szwedzki Komitet Poparcia „Solidarności” w Południowej Szwecji. Komitet obejmował ponad sto osób – bardziej lub mniej związanych z Komitetem – w Göteborgu, Helsinborgu, Sztokholmie, Lund, Malmö.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w czerwcu 2005]

Andrzej Koraszewski (współpracownik Komitetu Pomocy „Solidarności” w Południowej Szwecji oraz Independent Polish Agency):
Lech Wałęsa podczas swojego krótkiego pobytu w Szwecji stwierdził, że żaden inny kraj na świecie nie pomaga tak „Solidarności” jak Szwecja […]. Polska ma ze Szwecją umowę o ruchu bezwizowym i rokrocznie odwiedzają Szwecję tysiące Polaków spragnionych nie tyle widoku szwedzkich zabytków, ile widoku sprawnie funkcjonującej gospodarki […]. Tymczasem sprawa Polski wzbudzała w społeczeństwie szwedzkim nie tylko sensację, ale i gorące sympatie. Zaczęły się partyjne zebrania i zbiórki pieniędzy niezupełnie kontrolowane przez partyjną biurokrację […]. Młodzi komuniści pierwsi zwrócili się o pomoc dla Polski do związków zawodowych, pierwsi też zaczęli szukać kontaktów z polskimi emigrantami i bezpośrednio z ludźmi z „Solidarności” […]. Nie ulega wątpliwości, że winni jesteśmy wdzięczność szwedzkim związkom za podjęcie się trudnej roli pośrednika i koordynatora pomocy dla „Solidarności” […].
[Andrzej Koraszewski, Szwedzi o Polakach i dla Polaków, „Kultura” nr 7, 1981]

Józef Lebenbaum:
W Sztokholmie funkcjonowało oficjalne Biuro „Solidarności”, którego nie należało dublować. Nasz Komitet Poparcia „Solidarności” musiał znaleźć dla siebie nowe pole działania. Wydawaliśmy już komunikaty prasowe, korzystając z poufnych informacji otrzymywanych z Polski. Zaczęliśmy myśleć o podobnie działającej agencji, dostarczającej prasie światowej dokumentację fotograficzną z Polski. Wszystko zaczęło się od dwóch dziennikarzy angielskich, którzy przyjechali do mnie do Lund po adresy zaufanych ludzi w Polsce. Dałem im je pod warunkiem, że wracając, przywiozą mi fotografie. Tak też się stało – to była nasza pierwsza kolekcja zdjęciowa. Najciekawsze rzeczy z naszego archiwum wykorzystaliśmy w albumie Wojna z narodem (The war against the nation), wydanym w dwóch językach: polskim i angielskim. Zależało nam na dotarciu do społeczeństw Zachodu i pokazaniu im realiów stanu wojennego w Polsce. Album zrobił furorę, dostało go między innymi pięćdziesięciu najwybitniejszych polityków amerykańskich, z prezydentem Reaganem na czele, premier Wielkiej Brytanii, a także ministrowie spraw zagranicznych NATO, obradujący w 1983 roku w Kopenhadze. Pojechałem wówczas do Danii i zostałem przyjęty przez tamtejszego ministra spraw zagranicznych, którego jako gospodarza poprosiłem, aby wręczył swoim kolegom nasz album. Każdy egzemplarz był opatrzony dedykacją: „Wszelka pomoc dla reżimu prowadzącego wojnę z własnym narodem jest niemoralna. Naród polski zasługuje na wszelką pomoc humanitarną i poparcie moralne. Od jego walki zależy również los europejskich demokracji. Pamiętajcie o tym. Przyjmijcie nasz album”.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w czerwcu 2005]

Dokument dla szwedzkiej policji, przygotowany przez Szwedzki Komitet Poparcia „Solidarności”:
Waldemar Gawryś, urodzony w 1948 roku, przyjechał do Szwecji w sierpniu 1984, natychmiast skontaktował się ze Szwedzkim Komitetem Poparcia „Solidarności” i zaczął organizować polskich uciekinierów w Malmö. Przez swoje kontakty w Polsce zdołaliśmy ustalić, że W. Gawryś był aktywny w polskim ruchu demokratycznym od 1968 roku. W 1976 roku był wśród komitetu strajkowego w przedsiębiorstwie we Wrocławiu. W. Gawryś był aktywny w „Solidarności” od momentu wprowadzenia stanu wojennego, później pracował w podziemnym związku zawodowym. Po przyjeździe do Szwecji zorganizował cztery demonstracje w porozumieniu z naszym komitetem. Założył bibliotekę polskiej literatury emigracyjnej dla polskich uciekinierów w Malmö, równocześnie przygotował grunt, aby założyć oddział komitetu w Malmö. Popieramy działalność W. Gawrysia i jego podanie o prawo pobytu w Szwecji. Uważamy, że W. Gawryś, mimo że przyjechał do Szwecji z paszportem turystycznym, rzeczywiście jest polskim uciekinierem politycznym. Ma dobre przewidywania na szybką integrację w szwedzkim społeczeństwie, jego polityczne aktywności w Polsce zostały tam ujawnione, jego obecna działalność w Szwecji zwiększa ryzyko represji w przypadku jego powrotu. Zwracamy się z prośbą do instytucji zajmującej się uchodźcami o pozytywne rozpatrzenie jego podania.
Lund, 18 lutego 1985
[AO_IV_215.23.13, zbiory OK, tłum. ze szwedzkiego Andrzej Koraszewski]

Jan Axel Stoltz (przewodniczący Komitetu Pomocy „Solidarności” w Południowej Szwecji):
Jako Komitet mieliśmy trzy równorzędne cele: informowanie świata o sytuacji w Polsce, pomoc dla Polski, pomoc dla uchodźców polskich w Szwecji […].
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w czerwcu 2005]

Komitet Solidarności z Polską w Södertälje (Kommitten för Polen Solidaritet)
Powstały w 1981 roku Komitet skupiał Szwedów i Polaków. Społeczeństwo szwedzkie pospieszyło z pomocą Polsce, kiedy dotarła wiadomość o wprowadzeniu stanu wojennego. Jednym z pierwszych działań Komitetu było wysłanie około 200 paczek dla osób internowanych oraz ich rodzin. Organizacja ta urządzała demonstracje, wydawała biuletyny informujące Szwedów o sytuacji w Polsce i o działalności polskiej opozycji demokratycznej. Zajmowała się również kolportowaniem ulotek.

Mieczysław Nycz (założyciel Komitetu Solidarności z Polską w Södertälje) i Klemens Chaciński w odezwie Stowarzyszenia Polaków w Södertälje:
10 listopada 1980 r. Sąd Najwyższy w Polsce uznał i zalegalizował powstałe Niezależne Związki Zawodowe „Solidarność”. Z oficjalnych informacji dowiadujemy się, że Związki te liczą już dziś ponad 10 milionów członków i że są w trakcie organizowania zawodowo-socjalnej pracy. Początkowa faza działalności Związków jest trudna, ze względu na bardzo ciężką sytuację ekonomiczną Kraju. Stowarzyszenie Polaków w Södertälje, na odbytym dnia 23.11.1980 r. Nadzwyczajnym Zebraniu, w punkcie „wolnych wniosków” przyjęło uchwałę o przeprowadzeniu zbiórki pieniężnej na rzecz „Solidarności”. Mimo że żyjemy poza granicami kraju – jesteśmy ściśle związani z losem naszego Narodu i dlatego apelujemy do wszystkich rodaków i ich szwedzkich przyjaciół o aktywne poparcie tej akcji poprzez wpłacenie wolnej kwoty na załączonym przekazie […]. Zbiórka trwała będzie do dnia 31 grudnia 1980 r., a rezultat jej przesłany będzie do każdego ofiarodawcy. Okażmy jedność i solidarność z Narodem w tak ważnej i historycznej chwili dla kraju [...].
[AO_IV_215.11.12, zbiory OK]

Mieczysław Nycz (założyciel Komitetu Solidarności z Polską w Södertälje):
Zobaczyliśmy szwedzki ląd, na ich wodach terytorialnych poczuliśmy się pewniej [...]. Przychodzi urzędnik portowy i pyta się po niemiecku, czego chcemy. „Chcemy zostać” – odpowiadamy. „A to zaczekajcie, aż przyjdzie policja”. Za chwilę przyniósł nam koszyk z jedzeniem. Był chleb, kiełbasa, szynka […]. Przewieźli nas do obozu przejściowego w Landskronie. Po trzech tygodniach dostaliśmy azyl polityczny. Dotarliśmy następnie do małej miejscowości Morgongova na północy Szwecji. Tam zostaliśmy zakwaterowani, każdy dostał pokój [...].
Pamiętaliśmy stalinowską propagandę, zawsze się mówiło w Polsce, że na Zachodzie jest źle, bezrobocie, ludzie giną na chodnikach, brak opieki społecznej…, a tymczasem zastaliśmy kontrast do tego, czego nas uczyli, co nam mówiono […]. Od tamtej pory byłem już w Polsce co najmniej czterdzieści razy […]. Najczęściej przyjeżdżam tutaj z transportem darów. Zaangażowałem się w pracę polityczną na rzecz wolnej Polski. Powiedziałem w Szwecji: słuchajcie, spróbujmy coś zrobić. To, co możemy. W 1981 roku założyliśmy Komitet Solidarności. Od tego czasu zaczęliśmy organizować transporty do kraju z darami […]. Wysłaliśmy do tej pory osiemdziesiąt dużych transportów […]. Ludzie obdarzają nas taką dobrocią, że nie da się opisać, trzeba samemu przeżyć.
[T. Rogoyski, Kutrem do wolności, w: Super Nowości, 17 listopada 1998]

Grzegorz Tas (członek Zarządu Regionu Bydgoskiego) w liście do Komitetu Solidarności w Södertälje:
W imieniu Regionalnej Sekcji Służby Zdrowia NSZZ „Solidarność” w Bydgoszczy pragnę jeszcze raz serdecznie podziękować wszystkim członkom Komitetu za tak wiele serca okazanego Rodakom w kraju, za przemiły i mimo że pracowity, ale efektywny pobyt naszej delegacji u Was. Opowiadamy wszystkim, że kto nie zobaczy na własne oczy, ten nie uwierzy, iż tak nieliczna grupa osób, o tak wspaniałych sercach, może dokonać tyle dobrego. Korzystając z okazji, pragnę życzyć Państwu miłych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz pomyślności w Nowym Roku. Proszę złożyć podziękowania i życzenia wszystkim rodowitym Szwedom, którzy przyczynili się do realizacji pomocy dla Polaków.
Bydgoszcz, 6 grudnia 1990
[AO_IV_215.11.03, zbiory OK]

Krzysztof Tchórzewski (wojewoda siedlecki) w liście do Komitetu Solidarności w Södertälje:
Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele,
Przesyłając serdeczne życzenia szczęścia, zdrowia, pełni łask Bożych oraz wesołego Nowego Roku 1992, pragniemy jednocześnie wyrazić ogromną wdzięczność za dotychczasową współpracę. Gdy nasza Ojczyzna przechodzi przez trudny okres przebudowy ładu społecznego i gospodarczego, pomoc płynąca od Państwa zezwala częściowo łagodzić skutki kryzysu. Jest to dar serca i oddania, świadczący o ogromnym umiłowaniu Ojczyzny, zaangażowaniu w przezwyciężaniu trudności oraz wyraz solidarności z krajem.
Niech Bój sprzyja i błogosławi pracy.
Opole Stare, grudzień 1991
[AO_IV_215.11.14, zbiory OK]

Mieczysław Nycz w dokumencie Stowarzyszenia Polaków w Södertälje z okazji jubileuszu 20-lecia jego istnienia:
21 grudnia 1981 Stowarzyszenie na rzecz polskiej Solidarności w Södertälje ustanowiło natychmiast rozpoczęcie wysyłki jedzenia, ubrań dla więźniów i ich rodzin. W kolejnych latach mieliśmy bardzo dużo członków zarówno szwedzkich, jak i polskich. Podejmowaliśmy działania polityczne, kulturalne i humanitarne. W późniejszych latach mieliśmy tylko 6 członków, skupionych na pomocy humanitarnej […]. 6 grudnia 2001 roku wysłano 101 transport do Polski. Całkowity koszt to około 14 milionów SEK. Koszty te pomogły w przywróceniu domów dziecka, budowaniu specjalnych ośrodków dla niepełnosprawnych, szkół, szpitali, ośrodków rekreacyjnych oraz uzdrowiskowych. Wszystko to zostało osiągnięte dzięki Wam, którzy podczas wszystkich tych lat w różny sposób wspierali naszą działalność – zrobiliśmy to razem. Osobiście i w imieniu stowarzyszenia chciałbym wykorzystać szansę, by podziękować Wam za solidarność i miłosierdzie [...].
My, którzy dostarczaliśmy pomoc Polsce, zostaliśmy bardzo hojnie wynagrodzeni. Przekazujemy dla Was wiadomość: ludzie okazali nam zachwyt, gościnność i wdzięczność. Niektórzy z nas znaleźli tutaj swoje korzenie, spotykając tutaj ludzi, którzy ucierpieli podczas wojny, okupacji, dyktatury i ekonomicznej niedoli. Było to dla nas bardzo wychowawcze i zmieniło nasze spojrzenie na codzienne życie. Zdaliśmy sobie sprawę, żeby nie brać wszystkiego w życiu jako dane na stałe, oraz nauczyliśmy się kochać kraj, w którym żyjemy i by być pokornymi i wdzięcznymi za to, co mamy.
[AO_IV_215.11.10, zbiory OK, tłum. z angielskiego Bartłomiej Gajek]

Komitet Solidarności z Polskimi Dziećmi w Lund (Solidaritet med Polens Barn)
Komitet Solidarności z Polskimi Dziećmi w Lund zajmował się organizowaniem transportów humanitarnych dla Polski. Instytucję założyło małżeństwo Krystyna i Antoni Wielochowie, współpracując z wieloma Szwedami.

Krystyna Wieloch:
W 1981 roku razem z mężem Antonim założyliśmy Komitet Solidarności z Polskimi Dziećmi (Solidaritet med Polens Barn). Tylko mąż i ja byliśmy tam Polakami, reszta to Szwedzi. Tak było najlepiej, bo jak jest więcej Polaków, to organizacja się kończy. Korzystaliśmy z polskich tirów, które przyjeżdżały do Szwecji, zostawiały swoje towary i zabierały nasze. Z każdym transportem był wysyłany ktoś z Komitetu. Oczywiście na granicy mieliśmy różne problemy. Wojsko właziło do tirów, nieraz otwierali sztuczne nerki, ja im wtedy mówiłam: „Bierz pan to i wyrzuć do morza! Bo już z tego nie ma pożytku”. Potrafili ukraść cukierki, które woziliśmy dla niewidomych dzieci. Żeby utrudnić nam życie, przetrzymywali nas po 7–8 godzin na granicy. Kiedyś wieźliśmy pościel i łóżka do szpitala w Rawie Mazowieckiej, zapakowane w pudła po komputerach, których wwożenie do Polski było wtedy zakazane. Jakiś nadgorliwy dyrektor szpitala doniósł na milicję, która gruntownie przeszukała pudła w celu znalezienia komputerów – robiło to 15 milicjantów. Innym razem w transporcie znajdowały się, również zakazane, maszyny do pisania. Celnik początkowo groził wstrzymaniem transportu i zawiadomieniem MSW, ale ostatecznie, za dużą paczkę żywnościową, przymknął oczy na to przestępstwo.
[Z relacji Krystyny Wieloch, zbiory OK]

Zofia Morawska (administratorka Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi w Laskach) w liście do Generalnego Konsula PRL w Malmö:
Kierownictwo Zakładu dla Niewidomych w Laskach niniejszym zawiadamia, że zaprasza na pobyt 2-tygodniowy do Polski grupę młodzieży szkolnej wraz z opiekunami razem w liczbie około 20 osób z miejscowości Torslunda Olana. Przewodnikiem grupy jest p. Antoni Wieloch. W/w grupa należy do zespołu wspomagającego Komitet Pomocy Dzieciom w Polsce, który od 6 lat wysłał 67 transportów z darami do Polski, w tym cenną aparaturę szpitalną. W/w grupie zapewniamy w czasie pobytu w Polsce mieszkanie i utrzymanie.
Laski, 15 czerwca 1987
[AO_IV_217.04.03, zbiory OK]

Antoni Wieloch (współzałożyciel Komitetu Solidarności z Polskimi Dziećmi w Lund) i Ryszard Banuszkiewicz (zastępca konsula generalnego PRL w Malmö) w dokumencie dotyczącym transportu pomocy dla Polski:
W transporcie dnia 31 lipca 1987 autobusem nr. rej. BAR 624 przewiduje się następujące dary:
1. Aparat pomocniczy do czytania dla częściowo ociemniałych szwedzki fabrykant: „Magnilink” system 201
2. Pożywka dla dzieci
3. 100 tubek maści przeciwko wszawicy: „Crinopex”
4. Opatrunki, strzykawki.
Łączna waga: 87 kg, wartość: 19900 SEK
Odbiorca darów: Zakład dla Niewidomych Laski Warsz.
Dary przekaże grupa młodzieży szwedzkiej z wyspy Öland oraz niżej podpisany.
Lund, 17 lipca 1987
[AO_IV_217.04.09, zbiory OK]

Marian Orłoś (dyrektor Akademickiego Centrum Rehabilitacji w Zakopanem) w liście do Antoniego Wielocha:
Dyrekcja Akademickiego Centrum Rehabilitacji w Zakopanem uprzejmie dziękuje Panu za zorganizowanie i przekazanie dla naszego zakładu sprzętu, który dostarczono w listopadzie 1989 […].
Zakopane, 31 stycznia 1990
[AO_IV_217.02.12, zbiory OK]

Tadeusz Czarnił (ordynator) w liście do Antoniego i Krystyny Wielochów:
Szpital Położniczy Specjalistycznego Zespołu Matki i Dziecka w Krakowie ul. Siemiradzkiego 1 wyraża gorące podziękowanie Państwu oraz wszystkim osobom współpracującym za przekazane dla naszego Szpitala dary w postaci: 1. amnioskopu
2. leków, środków opatrunkowych i sprzętu medycznego jednorazowego użytku.
Przekazane leki i środki opatrunkowe będą służyć naszym pacjentkom oraz ich dzieciom, przyczynią się do usprawnienia pracy personelu lekarskiego i pielęgniarskiego.
Kraków, 18 kwietnia 1990
[AO_IV_217.02.15, zbiory OK]

Piotr Piotrowicz (pacjent) w liście do Antoniego Wielocha:
Drogi Panie Wieloch,
mam już wózek zostawiony dla mnie w Domu Dziecka w Radości. Warto było czekać! […]. Moje życie stało się teraz o wiele łatwiejsze […]. Jest Pan moim prawdziwym dobroczyńcą. Bardzo, bardzo dziękuję i życzę Panu wiele zdrowia i sił, aby mógł Pan cieszyć się życiem i przeżywać jeszcze wiele radości, pomagając innym, tak jak mnie Pan pomógł […].
Wrocław, 15 marca 1992
[AO_IV_217.02.03, zbiory OK]

Zofia Morawska w liście do Antoniego Wielocha:
Szanowny i Drogi Panie,
na ręce Pana w imieniu całej społeczności Zakładu, dzieci niewidomych, sióstr i pracowników świeckich pragniemy złożyć najserdeczniejsze podziękowania za wspaniały dar w postaci dwóch transportów, pierwszy z 19 lutego 1991, drugi z 7 lutego 1991 […]. Dziękujemy też za stałą wieloletnią pomoc naszemu Zakładowi dla Niewidomych w Laskach. Wszystkie rzeczy od Państwa ogromnie się przydały. I tak – leki przekazaliśmy do szpitalika, meble, czyli biurka, szafki, fotele wyściełane, biureczka oddane zostały do nowego domu sióstr […]. Maszyny do pisania dyr. naszej szkoły przeznaczył do nauki pisania czarnodrukowego w naszym liceum, tak samo tam ogromnie się przydadzą prześcieradła jednorazowe wykorzystywane przy nauce masażu. Z drobnego sprzętu gospodarczego, sztućców, lampek choinkowych itp. ogromnie ucieszyła się siostra w domu chłopców niewidomych upośledzonych umysłowo, gdzie tego sprzętu ciągle brakuje. Metalowych pojemników siostry używają do przewożenia żywności z kuchni centralnej do poszczególnych domów. Odzieżą rządzi siostra magazynierka, która ubiera nie tylko dzieci w naszym Zakładzie, ale też przesyła ją innym potrzebującym. Myślimy, że łóżka oddamy do szpitala ginekologicznego w Warszawie, który ciągle jest w remoncie […]. Jeszcze raz dziękując za pomoc, przesyłamy pozdrowienia, zapewniamy o pamięci i modlitwach.
Laski, 2 kwietnia 1991
[AO_IV_217.04.05, zbiory OK]

Zofia Morawska w liście do Krystyny i Antoniego Wielochów:
Kochani Krysiu i Antosiu,
z przerażeniem zorientowałam się, że dotąd nie podziękowaliśmy Wam za przesłane pieniądze z likwidacji Komitetu Pomocy Dzieciom w Polsce […]. Wielkie dzięki za te pieniądze, jak zwykle niezmiernie ich potrzebujemy, bo w Polsce tak bardzo jest wszystko teraz drogie i pod względem finansowym prowadzenie zakładu jest coraz trudniejsze. Pieniądze te, które przesłaliście, są tym bardziej wzruszające, że widzę w nich tak wiele włożonego trudu, tyle pracy rąk Krysi, tyle wysiłku i godzin spędzonych przez Nią nad Jej rękodziełami. Smutno, że się ta działalność skończyła, ale przypuszczam, że Wam było jeszcze smutniej, że z powodu złego stanu zdrowia musieliście przerwać i zakończyć tyloletnią pracę. Dziękujemy Wam za wszystko z całego serca, jak również proszę, podziękujcie od nas tym wszystkim, którzy z Wami współpracowali […].
Laski, 11 grudnia 1995
[AO_IV_217.04.07, zbiory OK]

Biuro Informacyjne „Solidarności” w Sztokholmie
Biuro „Solidarności” w Sztokholmie informowało społeczność szwedzką i polskich emigrantów o sytuacji w Polsce. Instytucja zajmowała się głównie kompletowaniem nazwisk osób internowanych oraz zatrzymanych działaczy „Solidarności”, służyła pomocą prawną Polakom znajdującym się na obczyźnie.

Jakub Święcicki (współzałożyciel Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną oraz współpracownik Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią):
Biuro „Solidarności” powstało samorzutnie. W Szwecji było dużo turystów, ludzi z Polski, działaczy „Solidarności”, których zaskoczył tu stan wojenny; zaczęli do nas przychodzić, bo widzieli w gazetach, że ktoś działa, jest jakiś ośrodek. W prasie to wyglądało na znacznie intensywniejsze, niż było w rzeczywistości. To było przecież tylko nasze mieszkanie, które się przekształciło w centralę informacyjną; przyjechały telewizje ze swoim sprzętem – porozstawiano go i permanentnie nadawano z naszego salonu. Drzwi się nie zamykały, ludzie wchodzili, wychodzili, telefon się urywał, dzwonił non stop. Potem zainteresowanie się zmniejszyło. Jednak i tak trzeba było to ucywilizować, w końcu to był nasz dom. Biuro działało w ten sposób do 1 stycznia 1982. Wtedy przeniesiono je do lokalu udostępnionego przez centralę szwedzkich związków zawodowych LO. Ja automatycznie zostałem szefem tego biura, jednak nie podobało się to socjaldemokratycznym związkom zawodowym, ponieważ identyfikowany byłem jako liberał. W biurze oprócz mnie znaleźli się Piotr Mayer, działacz Regionu Mazowsze, który przypadkiem znalazł się w Szwecji, Marek Tarka, Anna Bogucka i Marek Kasprzak – też związani z Regionem Mazowsze i też przebywający przypadkowo w Szwecji. Na początku współpracował z nami również Japończyk Joshiho Umeda, którego jako obywatela japońskiego wydalono z Polski, mimo że miał tam żonę i dzieci.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w kwietniu 2005]

Katarzyna Sławska (tłumaczka, współpracowniczka Biura Informacyjnego „Solidarność”):
Zaczęliśmy kompletować w Biurze w Sztokholmie informacje o zatrzymanych działaczach „Solidarności” i opozycji. Korzystając z cudem otrzymanych list, notatek, strzępów informacji w prasie podziemnej, spisywaliśmy na fiszkach posiadaną wiedzę o poszczególnych osobach. Jeśli dochodziła nowa wiadomość, dopisywaliśmy ją ręcznie. Dzięki temu, kiedy ktoś dzwonił, można było udzielić stosownej informacji. Pamiętam, że telefony się urywały. Ludzie dzwonili z całego świata: „A mój brat? Mój kuzyn? Moja siostra? Ojciec podobno jest internowany, czy coś wiecie?”.
Po jakimś czasie dostaliśmy od Jerzego Dzieciaszka stary, wyremontowany przez niego komputer ze specjalnym programem. Nasza baza danych o zatrzymanych działaczach „Solidarności” stała się wtedy najpełniejsza i najbardziej profesjonalna ze wszystkich tego typu przedsięwzięć na świecie; liczyła około 4000 nazwisk. Zaczęliśmy wydawać „Biuletyn Informacyjny”, robiony na podstawie polskiej prasy podziemnej, która docierała do nas kanałami dyplomatycznymi, bo zwykły ruch turystyczny był wstrzymany. Potem każdy przyjeżdżający z krajową bibułą przynosił ją do Biura. Biuro funkcjonowało jako konfesjonał, poradnia psychologiczna, psychiatryczna, prawna. Pomagało Polakom, którzy po stanie wojennym znaleźli się w Szwecji, nie znali języków obcych, nie wiedzieli, jakie prawa im przysługują. Niektórzy uciekali z promów, łapała ich szwedzka policja, a potem my, przy pomocy zaprzyjaźnionej kancelarii adwokackiej, wydłubywaliśmy ich z aresztu.
[Z relacji nagranej przez Annę Równy w 2003 roku]

Ryszard Szulkin (współpracownik Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną oraz Biura Informacyjnego „Solidarność”):
Na początku w Biurze wybuchł straszny konflikt. Dla mnie było jasne, że szefem powinien zostać Jakub Święcicki, który ma odpowiedni temperament polityczny. Jednak szef Międzynarodowego Centrum Ruchu Robotniczego (AIC) – Bengt Säve-Söderbergh uważał, że Jakub jest agentem CIA. Miał on duży wpływ na to, co możemy robić, ponieważ zarządzał pieniędzmi przeznaczonymi dla Biura […]. To doprowadziło do konfliktu między Jakubem a mną i panią Marią. Oboje uznaliśmy, że najważniejsze jest, by to Biuro w ogóle powstało, a sprawa szefostwa jest drugorzędna.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w listopadzie 2005]

Polsko-Szwedzkie Centrum Kultury i „Hotel pod Orłem”
Organizacja zajmowała się promowaniem polskiej kultury wśród Szwedów, tłumaczeniem polskich artykułów na język szwedzki oraz wydawaniem periodyku „Hotel pod Orłem”.

Lars Kleberg (współpracownik Polsko-Szwedzkiego Centrum Kultury):
Maria Borowska stwierdziła, że powinniśmy zorganizować jakiś stały ośrodek promujący kulturę wśród Szwedów. Ona była motorem wszystkiego. Jak ktoś czegoś nie zrobił, bo nie zdążył czy z jakiegoś innego powodu, to pani Maria natychmiast mu o tym przypominała. Nigdy nie dawała nam spokoju. Uważała, że najważniejsze jest, aby Szwedzi zrozumieli to, co dzieje się w Polsce – to był główny cel. W tym okresie w Sztokholmie był akurat Sławomir Mrożek. W Teatrze Dramatycznym wystawiano jedną z jego sztuk. Wówczas go poznałem. Opowiadałem mu o naszej inicjatywie. Nie mieliśmy jeszcze wtedy nazwy i Mrożek zaproponował „Hotel pod Orłem”. Jest to prawdziwy hotel, który znajduje się niedaleko Teatru Dramatycznego; Mrożek tam wtedy mieszkał.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w listopadzie 2005]

Jakub Święcicki (współzałożyciel Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną oraz współpracownik Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią):
Zamysł „Hotelu pod Orłem” był następujący: skoro czytamy masę ciekawych tekstów po polsku, warto je udostępnić naszym szwedzkim przyjaciołom. Było to elitarne wydawnictwo z esejami literackimi, historycznymi, politycznymi, tłumaczonymi z polskiego na szwedzki przez znakomitych tłumaczy. Każdy numer tego pisma stawał się wydarzeniem kulturalnym.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w kwietniu 2005]

Kongres Organizacji Popierających „Solidarność” (The Congress of „Solidarity” Support Organizations)
Kongres powstał w 1985 roku i był swoistym forum konsultacyjno-kooperacyjnym, zrzeszającym społeczne komitety poparcia „Solidarności” z różnych krajów, w tym także ze Szwecji. Biuro Komitetu w Lund stało się sekretariatem organizacji, pełniąc bardzo ważną rolę koordynacyjną.

Ze Statutu Kongresu Organizacji Popierających „Solidarność”:
Artykuł II. Cele organizacji.
Pokojowe popieranie, podtrzymywanie i rozpowszechnianie dążeń do wolności, sprawiedliwości oraz prawa do pracy, praw przysługujących każdej jednostce, społeczeństwu oraz narodowi ujarzmionemu lub podlegającemu systemowi totalitarnemu. Pokojowe popieranie, podtrzymywanie i rozpowszechnianie dążeń i celów Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, według statutu ustalonego w Polsce, w ten sposób starając się osiągnąć wyżej wymienione cele zarówno dla jednostki, jak dla całego narodu polskiego. […] rozpowszechnianie idei „Solidarności” wśród jednostek i społeczeństw oraz uzupełnianie i koordynowanie wysiłków, aby pokojowo popierać, podtrzymywać i rozpowszechniać te idee na cały świat. Wyżej wymienione cele realizowane będą w następujący sposób:
a. Przez […] wydawanie publikacji i biuletynów informujących ludność całego świata o Polsce i innych uciemiężonych narodach […].
c. Przez poprawianie bytu osobom i rodzinom uwięzionych, internowanych lub w inny sposób pozbawionych podstaw praw człowieka z powodu ich aktywności na rzecz Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”, założonego w Polsce, oraz udzielanie pomocy finansowej tym osobom i rodzinom, które wymagają pomocy lub instytucjom charytatywnym, które przekazują donacje oraz działają na rzecz danych osób i rodzin.
d. Przez tworzenie, wystawianie, publikowanie i upowszechnianie kultury i sztuki, włączając, lecz nie ograniczając się do literatury, filmu, teatru, malarstwa, rzeźbiarstwa, grafiki i muzyki związanej z ideą „Solidarności” lub ukazującej dążenia ku wolności.
[AO_IV_215.01.12, zbiory OK]

Światowa Konferencja Komitetów Poparcia „Solidarności”
Z dokumentu „Światowa Konferencja Komitetów Poparcia Solidarności”:
NSZZ „Solidarność” jest pierwszym w historii ruchem społecznym w skali masowej zorganizowanym dla obrony podstawowych praw pracowniczych i obywatelskich […]. Do terroru odwołała się władza, a mimo to działająca w podziemiu „Solidarność” podtrzymuje w dalszym ciągu jako podstawową zasadę działalności wyrzeczenie się przemocy i buduje niezależne społeczeństwo, deklarując swą wierność tradycyjnym ideałom „Solidarności”. Taka postawa solidarności w Polsce zaowocowała nie tylko masowymi protestami światowej opinii publicznej przeciwko wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, ale powstaniem w wielu krajach świata organizacji, które identyfikują się z etyką solidarności, nieustannie czuwają nad tym, aby światowa opinia publiczna była poinformowana o aktualnych wydarzeniach w Polsce […]. Czuwając nad posłaniem „Solidarności”, działacze Komitetów Poparcia „Solidarności” uniemożliwiają władzom komunistycznym w Polsce nieskrępowane rozprawienie się z opozycją demokratyczną […]. Komitety szczególną wagę przywiązują do korzystania z mass mediów w krajach, w których działają, szczególnie zaś zabiegania o dopływ informacji […]. Komitety organizują w krajach, w których działają, demonstracje uliczne, zbiórki pieniędzy, demonstracje przed placówkami dyplomatycznymi PRL, wydają biuletyny informacyjne […], uczestniczą w demonstracjach solidaryzujących się z ruchami demokratycznymi w krajach rządzonych przez dyktatury […]. Skala ruchu Komitetów Poparcia „Solidarności” i ich niesłabnąca aktywność, ogromny dorobek i uznanie za potrzebne lepszego informowania kraju o ich dorobku i planach spowodowały wyłonienie się idei powołania stowarzyszenia komitetów pod nazwą „Światowa Konferencja Komitetów Poparcia »Solidarności«”.
[AO_IV_215.01.13, zbiory OK]

POKOJOWA NAGRODA NOBLA DLA LECHA WAŁĘSY

Komitet Noblowski ogłosił decyzję o przyznaniu Pokojowej Nagrody Nobla dla Lecha Wałęsy 5 października 1983. W jego imieniu nagrodę odebrała żona Danuta Wałęsa wraz z trzynastoletnim synem Bogdanem.

Z przemówienia Przewodniczącego Parlamentu Pera Hysing-Dala podczas uroczystego obiadu wydanego przez Norweski Komitet Nobla z okazji wręczenia nagrody:
Wręczenie tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla sprawia, że znów musimy przemyśleć sprawę pokoju i przesłanki pokoju […]. Zdarza się, że nagrodę pokojową przyznaje się organizacjom. Ich działalność trwa dziesiątki lat. Kiedy Nagroda Pokojowa Nobla przyznana zostaje jednostce, jesteśmy świadkami pracy o dużo większym zasięgu niż codzienna walka o ideały, sprawiedliwość, prawdę i pokój. Przez jednostkę przeżywamy to wieczne wyzwanie rzucane nam jako ludziom – wyzwanie tolerancji i znalezienia drogi pokoju i wolności dla osiągnięcia własnych i wspólnych celów.
Lech Wałęsa jest właśnie taką jednostką […]. Walka jego staje przed nami urzeczywistniona i natarczywa, oczywista i zupełnie zrozumiała – to walka o zwykłe i same przez się zrozumiałe prawa, o prawo do organizowania wolnych związków zawodowych bez dyktatu i ingerencji ze strony władz […]. Droga Pani Wałęsa. Dziękujemy za to, że Pani do nas przyjechała. Proszę zawieźć mężowi nasze najserdeczniejsze pozdrowienia […].
Oslo, 10 grudnia 1983
[AO_IV_216.01.01, zbiory OK]

Gidske Anderson, zastępczyni przewodniczącego Norweskiego Komitetu Nobla, w toaście podczas uroczystego obiadu z okazji przyznania nagrody Lechowi Wałęsie:
Żywiliśmy wszyscy nadzieję, że Lech Wałęsa będzie dzisiaj mógł zasiąść z nami do stołu. Wierzyliśmy nawet, że władze, które decydują o jego życiu, przyjmą wyciągniętą do nich rękę ze strony Norweskiego Komitetu Nobla w Oslo […]. Bowiem pogląd, jaki wyraził Komitet Nobla, przyznając nagrodę pokojową w roku 1983 Lechowi Wałęsie, jest w istocie poglądem politycznym. Nie jest to pogląd na jeden dzień, pogląd, który nagle ulegnie zmianie. Nie jest to także pociągnięcie taktyczne ani chęć sprowokowania kogoś. Jest to po prostu polityczny pogląd pokoju, zakorzeniony w historii naszego kraju i w najgłębszych przekonaniach naszego narodu […]. Wiemy, że los Polski, tak jak wiele razy w przeszłości waży się dziś na wielkiej międzynarodowej arenie. Myślimy jednak, że Wałęsa wybrał słuszną drogę. Nierozsądne władze mogą sobie życzyć, żeby pewnego dnia został „zapomnianą osobą”, w złudzeniu, że wtedy będzie im o wiele łatwiej. Życzenie to jest z góry skazane na nieziszczenie się. Podnieśmy się z naszych miejsc i uhonorujmy Lecha Wałęsę. Wznieśmy toast za „zapomnianą osobę”, która jak nikt inny jest obecna w pamięci wszystkich. Pozdrawiamy Lecha Wałęsę tam, gdzie się znajduje w Polsce w tej chwili.
Oslo, 10 grudnia 1983
[AO_IV_216.01.02, zbiory OK]

TRANSPORTY, SZMUGIEL

Andrzej Koraszewski o szmuglowaniu towarów do Polski

Jakub Święcicki (współzałożyciel Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną oraz współpracownik Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią):
Rekrutacja szmuglerów to nie była prosta sprawa. Kiedyś, na przykład, trzeba było przewieźć pewne dokumenty. Znałem człowieka, który był etnografem, pracował w jakimś muzeum, pan w starszym wieku. Jakże on się bał… Chciał to zrobić, omawialiśmy tę sprawę, ale jednocześnie strasznie się bał. W końcu pojechał z tymi dokumentami, schował je w swojej czapce. Oczywiście, musiałem mu wymyślić pretekst, po co on do tej Polski jedzie; dowiadywał się, jakie są muzea w Warszawie, kogo ma spotkać, jak, gdzie. Najbardziej bałem się tego, że on sam z przerażenia odda wszystko na granicy celnikom. Ale szczęśliwie dowiózł te dokumenty.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w kwietniu 2005]

Józef Lebenbaum (współzałożyciel Independent Polish Agency oraz Komitetu Pomocy „Solidarności” w Południowej Szwecji):
Kilka razy wykorzystaliśmy transporty humanitarne do przeszmuglowania materiałów dla opozycji. Jednak szybko tego zaprzestaliśmy, ponieważ bałem się, że to zagraża pomocy humanitarnej. Ostatni raz wykorzystaliśmy transport wysłany do jakiejś parafii. Sam zbierałem odzież i lekarstwa. Ściągnąłem dziewczyny, które wszywały płótno do sitodruku jako podszewkę pod jesionki. Wór z jesionkami z sitodrukiem zaznaczyłem znakiem umówionym wcześniej z księdzem. Miał się po niego zgłosić. Drugi wór był dla parafian. Jednak ksiądz się pomylił. Jesionki z sitodrukiem rozdał parafianom. Kiedy w Warszawie zaczęli pruć te jesionki, to bardzo się zdziwili. Napisali mi, że robię ich w konia, bo całą noc pruli i niczego nie znaleźli.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w czerwcu 2005]

Marek Michalski (szef Biura Informacyjnego „Solidarność):
Do Polski przesyłaliśmy głównie sprzęt. Zbieraliśmy zamówienia, które docierały do nas różnymi drogami kurierskimi od struktur podziemnych w kraju, a potem robiliśmy zakupy. Wysyłaliśmy do Polski swoich ludzi, głównie Szwedów, a to z jakimś transportem humanitarnym, a to z prywatną wizytą. Nawiązywali kontakty według naszych wskazówek. Sprzęt i pieniądze były kwitowane w prasie podziemnej. Samochody często załadowywaliśmy w lasach, których w Szwecji nie brakuje. Pamiętam, że kiedyś z Ryśkiem Szulkinem byliśmy w trakcie takiego załadunku, a tu nagle wybiegł na nas tłum. Okazało się, że stanęliśmy na trasie biegu na orientację, transmitowanego w telewizji. Musieliśmy się stamtąd szybko przenieść, ponieważ cała Szwecja by nas widziała.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w lipcu 2005]

Ryszard Szulkin (współpracownik Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną oraz Biura Informacyjnego „Solidarność”):
Potem zaczęli szmuglować moi koledzy socjologowie. Po wpadce półciężarówki zaczęliśmy to robić na mniejszą skalę. Przerobiliśmy volvo. Włożyć dużo drobnych rzeczy można było w ściany, wykorzystywaliśmy też przerobione siedzenie. Socjologowie, jak już wszystko w Polsce oddali i wracali do Szwecji, to uznali, że ta duża ilość miejsca w siedzeniu się marnuje. Więc kupili wódkę, a poza tym mieli bibułę. Wszystko schowali w tym siedzeniu. No i wpadli na cle.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w listopadzie 2005]

Marek Michalski:
Nie były to na szczęście ilości przemysłowe. Wyjaśnili celnikom, po co pojechali do Polski. Celnicy okazali się bardzo mili, nic im nie zrobili, a nawet zasugerowali, że mają źle umieszczone te skrytki, bo w takie miejsca zajrzy każdy. Pokazali im bezpieczniejsze miejsca w samochodzie…
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w lipcu 2005]

Jan Axel Stoltz (przewodniczący Komitetu Pomocy „Solidarności” w Południowej Szwecji):
W 1986 roku złapano na przejściu w Świnoujściu Lennarta Järna, który był zaangażowany przez Józefa Lebenbauma i Mariana Kaletę do przewożenia sprzętu drukarskiego. Już wcześniej jeździł do Polski i nie było żadnych problemów, dlatego podejrzewaliśmy, że ktoś w Ystad dał cynk polskim celnikom. Järn przewoził wtedy dużo powielaczy, farbę drukarską, papier, książki i komputery.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w czerwcu 2005]

Notatka Służby Bezpieczeństwa w sprawie Lennarta Järna:
Tajne. W dniu 6 stycznia br. Lennart Järn odmówił przyjmowania posiłków, oświadczając, że podejmie głodówkę i odmawia wyjaśnień z powodu niewłaściwego – jego zdaniem – traktowania go w czasie śledztwa. W trakcie rozmowy z przesłuchującym, podając bliższe powody takiej postawy, L. Järn stwierdził, iż jest to protest przeciwko:
– brakowi kontaktów z przedstawicielami Ambasady Szwecji w Warszawie, adwokatem i prokuratorem nadzorującym przesłuchanie;
– niewłaściwemu – jego zdaniem – tłumaczeniu treści składanych przez niego wyjaśnień; żądał przy tym sporządzenia protokołów w języku szwedzkim i mimo wykazania mu, iż ze względów proceduralnych jest to niemożliwe, żądanie to podtrzymał;
– przypisywania mu odpowiedzialności za przemyt urządzeń i sprzętu poligraficznego oraz wydawnictw przeznaczonych dla nielegalnych struktur w Polsce, w sytuacji, kiedy spełniał on jedynie – jak twierdzi – rolę wynajętego kierowcy.
Warszawa, 9 stycznia 1987
[Instytut Pamięci Narodowej, BU 0678/38, tomy 1–5]

Z postanowienia Sądu Rejonowego w Świnoujściu:
Sąd […] postanawia zamienić skazanemu Yngve Lennart[owi] Järn[owi] karę pozbawienia wolności orzeczoną wyrokiem Sądu Rejonowego w Świnoujściu z dnia 16 kwietnia 1987 w wymiarze dwa lata i sześć miesięcy pozbawienia wolności na grzywnę w kwocie 4.000.000 złotych.
Świnoujście, 28 kwietnia 1987
[Instytut Pamięci Narodowej, BU 0678/38, tomy 1–5]

Grzegorz Gauden w liście dot. pomocy dla Lennarta Järna:
Koledzy,
Lennart Järn został skazany w Polsce dnia 16.04.87 na karę 2,5 roku pozbawienia wolności i wysoką grzywnę. Władze polskie oskarżyły go o to, że w listopadzie ubiegłego roku podjął się dostarczenia sprzętu drukarskiego i książek dla podziemnej „Solidarności”. Władze polskie postanowiły wykorzystać sprawę Järna dla dania odstraszającego przykładu tym wszystkim, którzy mają odwagę podejmowania osobistego ryzyka udzielania pomocy tym, którzy walczą o wolne słowo, wolne związki zawodowe i demokrację w Polsce […].
Na konferencji prasowej w początkach grudnia Szwedzki Komitet Poparcia Solidarności oraz Niklas Holm i Göran Jakobsson zapowiedzieli zbieranie pieniędzy na rzecz Lennarta Järna i zapłacenia kaucji, jeżeli okaże się to konieczne […]. Apelujemy do waszego poczucia odpowiedzialności za ideały „Solidarności” i wolności w Polsce […]. Upowszechnijcie nasz apel!
[AO_IV_215.23.35, zbiory OK]

Jan Axel Stoltz:
Była presja społeczna, żeby wykupić Järna – wysłaliście go, to teraz wykupcie. Kiedy mieliśmy już całą sumę, poszedłem na pocztę, by wysłać ją do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Szwecji. Potem poszliśmy na konferencję prasową. W jej trakcie zadzwonili z ministerstwa i powiedzieli, że władze polskie kaucję podniosły. Wszystko to nagrała i wyemitowała telewizja. Wtedy pewien bogaty budowlaniec z Göteborga zadzwonił do nas i powiedział, że dołoży nam resztę pieniędzy. Dzięki temu Järna niebawem wypuścili. Järn był sympatykiem Polski, ale robił to dla pieniędzy. Wcześniej był już kilka razy w Polsce. Za każdym razem samochód był przemalowany i dostawał fałszywe tablice. Robiono tak, by władze polskie nie zorientowały się, że to ten sam samochód. Szwedzi są legalistami. Jeżeli coś jest fałszywe, to jest nielegalne. Kiedy słyszeli i czytali w gazetach, że tak było, to im się to trochę nie podobało. Musieliśmy wyjaśniać, że warunki polskie tego wymagały, że nie robiliśmy fałszywych tablic, aby zmylić policję szwedzką.
[Z relacji nagranej przez Katarzynę Puchalską w czerwcu 2005]

ZAKOŃCZENIE

Druga połowa XX wieku to okres zbliżenia Szwecji do naszego kraju. Granica morska nie była przeszkodą nie do przekroczenia. Zacierała się linia graniczna pomiędzy systemami dzielącymi oba państwa, stworzono świetny kanał przerzutowy do i ze świata. O okazywanej pomocy pamiętają nie tylko ci, którzy przyczynili się do poprawienia bytu wielu Polaków, ale także ci, do których ta pomoc docierała. Ułatwienia wizowe oraz pobytowe i dobrze rozbudowana opieka socjalna w Szwecji zachęcały Polaków do wyjazdu oraz osiedlenia się w tym kraju na stałe. Atrakcyjny rynek pracy umożliwiał znalezienie zatrudnienia osobom o różnym wykształceniu. W Szwecji osiedliło się kilkanaście tysięcy Polaków, większość z nich znalazła tam swoistą przystań, zakładając rodziny. Emigranci mogli liczyć na programy integracyjne, obowiązkową naukę języka szwedzkiego. Andrzej Koraszewski wspomina: „Były doskonałe kursy językowe, po trzech miesiącach od przyjazdu mogliśmy czytać książki, a po pięciu miesiącach nauki napisałem pierwszy artykuł po szwedzku”. Nauka języka oraz podjęcie pracy ułatwiły wielu uciekinierom wejście w społeczeństwo szwedzkie. W archiwum Ośrodka KARTA znajduje się obszerna kolekcja dokumentująca pomoc Szwecji dla naszego narodu. Są to zdjęcia, nagrania historii mówionej z emigrantami i dokumenty, które składają się na opowieść o polsko-szwedzkich relacjach w okresie Peerelu.

KALENDARIUM

1945 – powstaje Polski Instytut Źródłowy w Lund. Organizacja założona przez historyka Zygmunta Łakocińskiego, który wyemigrował do Szwecji przed II wojną. Instytut zbierał relacje byłych więźniów obozów koncentracyjnych.

Luty 1976 – powstaje Ӧsteuropeiska Solidaritetskommittén – Komitet Solidarności z Europą Wschodnią. Organizacja ta zajmowała się głównie obroną więźniów politycznych w Europie Wschodniej.

15 maja 1978 – powstaje Grupa Kontaktowa Polski Demokratycznej w Szwecji. Organizacja ta zrzeszała zaangażowanych działaczy, zainicjowana przez członka KOR prof. Leszka Kołakowskiego.

1 września 1979 – w Polsce powstaje Konfederacja Polski Niepodległej (KPN). Pierwsza w PRL opozycyjna partia polityczna założona przez Leszka Moczulskiego. Posiadała swój oddział w Szwecji, w Malmӧ.

28 sierpnia 1981 – powstaje Bank Leków „Solidarności”. Inicjatywa założona przez Szwedów oraz Polaków, mająca na celu zorganizowanie pomocy medycznej dla Polski oraz współpracę z innymi organizacjami w Szwecji w celu jej koordynacji.

13 grudnia 1981 – powstaje Szwedzki Komitet Poparcia „Solidarności” w Lund. Komitet zajmował się wysyłką materiałów dla działalności podziemia w Polsce, także przekazywaniem zachodniej prasie materiałów oraz zdjęć informujących o sytuacji w Polsce.

20 grudnia 1981 – powstaje Komitet Solidarności z Polską w Sӧdertälje. Organizacja zajmowała się wysyłaniem transportów z pomocą dla rodzin osób internowanych.

1981 – powstaje Komitet Solidarności z Polskimi Dziećmi w Lund. Komitet organizował transporty humanitarne dla Polaków.

1 stycznia 1982 – powstaje Biuro „Solidarności” w Sztokholmie. Biuro informowało społeczność szwedzką oraz emigrantów o sytuacji w Polsce. Tworzyło listę nazwisk osób internowanych oraz zatrzymanych działaczy „Solidarności”, służyło pomocą prawną dla Polaków na obczyźnie.

1983 – powstaje Polsko-Szwedzkie Centrum Kultury. Organizacja zajmowała się promowaniem kultury polskiej wśród Szwedów.

1983 – wydawany zostaje periodyk „Hotel pod Orłem”, w którym publikowane są polskie artykuły, teksty tłumaczone na język szwedzki.

Kwiecień 1983 – powstaje Independent Polish Agency jako agenda Szwedzkiego Komitetu Poparcia „Solidarności” w Lund.

5 października 1983 – Komitet Noblowski przyznaje Pokojową Nagrodę Nobla Lechowi Wałęsie.

10 grudnia 1983 – Danuta Wałęsa wraz z synem Bogdanem odbiera w imieniu Lecha Wałęsy Pokojową Nagrodę Nobla.

1985 – powstaje Kongres Organizacji Popierających „Solidarność”, który zostaje forum konsultacyjno-kooperacyjnym zrzeszającym komitety poparcia „Solidarności” z różnych krajów.

BIOGRAMY

Anders Bodegård (ur. 1944) – tłumacz literatury polskiej, współpracownik Polsko-Szwedzkiego Centrum Kulturalnego, redaktor „Hotelu pod Orłem”.

Maria Borowska (1919–2003) – ukończyła SGPiS, należała do PZPR, wyrzucono ją z partii w 1957 roku. Od 1969 roku mieszkała w Szwecji, pracowała w Instytucie Badań Społecznych przy Uniwersytecie Sztokholmskim. Współtwórczyni Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną, Szwedzko-Polskiego Centrum Kulturalnego. Od 1989 roku kierowniczka Rady Programowej przy Instytucie Polskim w Sztokholmie. W 2002 roku wróciła do Polski.

Józef Dajczgewand (ur. 1944) – studiował fizykę oraz filozofię na Uniwersytecie Warszawskim, uczestnik wydarzeń marcowych, skazany w 1968 roku na 2,5 roku więzienia. Wyemigrował do Szwecji w 1970 roku, był współpracownikiem Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią, współzałożyciel Grupy Kontaktowej z Opozycją Demokratyczną w Polsce. Działał w Radio Wolna Europa. Zainicjował powstanie stowarzyszenia Emigracja ‘68.

Eleonora Grinndal (ur. 1930) – w Szwecji od początku lat 70., pielęgniarka, założycielka organizacji Medyczne Wsparcie dla Polski.

Ulo Ignats (ur. 1951) – Szwed estońskiego pochodzenia, dziennikarz, działacz partii liberalnej, założyciel Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią.

Lars Kleberg (ur. 1941) – slawista, współpracownik Szwedzko-Polskiego Centrum Kulturalnego, redaktor „Hotelu pod Orłem”.

Andrzej Koraszewski (ur. 1940) – do Szwecji przyjechał w 1971 roku. Współpracownik Komitetu Pomocy „Solidarności” w Południowej Szwecji oraz Independent Polish Agency. Był prezesem Towarzystwa Przyjaciół „Kultury” (paryskiej) w Lund. W połowie lat 80. wyjechał do Wielkiej Brytanii. W 2001 powrócił do Polski.

Wojciech Krawczuk (ur. 1963) – historyk Uniwersytetu Jagiellońskiego, do Szwecji wyjechał w 1985 roku, w ramach studiów filologii szwedzkiej. Aktualnie dyrektor Archiwum Państwowego w Krakowie.

Józef Lebenbaum (ur. 1930) – wyemigrował do Szwecji w 1968 roku. Inicjator i współzałożyciel Independent Polish Agency oraz Komitetu Pomocy „Solidarności” w Południowej Szwecji. Był ostatnim przewodniczącym światowej organizacji Komitetów Pomocy „Solidarności” przed rozwiązaniem w 1990 roku.

Marek Michalski (ur. 1952) – w Szwecji od 1981 roku, dziennikarz, szef Biura Informacyjnego „Solidarności” od 1982 roku.

Mieczysław Nycz (ur. 1926) – przewodniczący Komitetu Solidarności z Polską w Sӧdertälje.

Aleksander Orłowski (ur. 1928) – filozof, wyemigrował w 1968 roku do Szwecji. Przewodniczący PPS w Szwecji, współzałożyciel Grupy Kontaktowej z Opozycją Demokratyczną w Polsce, współpracownik Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią.

Wanda Sikorska – wyemigrowała do Szwecji w 1969 roku, lekarka, współpracowniczka Banku Leków „Solidarności” w Szwecji.

Katarzyna Sławska – emigrowała do Szwecji w 1981 roku, tłumaczka, polonistka. Od 1982 roku współpracowała z Biurem Informacyjnym „Solidarności” w Sztokholmie.

Jan Axel Stoltz (ur. 1938) – pracownik socjalny, pracował z uchodźcami z Polski jako tłumacz, był przewodniczącym Komitetu Pomocy „Solidarności” w Południowej Szwecji w Lund oraz współzałożycielem Independent Polish Agency.

Iwona Swedborg – wyemigrowała do Szwecji w latach 60., lekarka, specjalistka rehabilitacji, dyrektor medyczna szpitala Czerwonego Krzyża w Sztokholmie.

Ryszard Szulkin (ur. 1950) – do Szwecji przyjechał w 1969 roku. Współpracownik Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną i Biurem Informacyjnym „Solidarności”.

Elżbieta Święcicka (ur. 1949) – wyemigrowała do Szwecji w 1972 roku, współzałożycielka Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną oraz szwedzkiego oddziału Banku Leków.

Jakub Święcicki (ur. 1949) – studiował sinologię na Uniwersytecie Warszawskim. Wyemigrował do Szwecji w 1972 roku. Współpracownik Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią, współzałożyciel Grupy Kontaktowej z Polską Opozycją Demokratyczną i Szwedzko-Polskiego Centrum Kulturalnego.

Krystyna i Antoni Wielochowie – zamieszkali wspólnie w Lund. W 1981 roku założyli organizację Komitet Solidarności z Polskimi Dziećmi. Organizacja ta wysłała do Polski około 120 transportów humanitarnych.

Jan Zagóra (ur. 1951) – wyemigrował do Szwecji w 1977 roku. Współpracownik Komitetu Solidarności z Europą Wschodnią, redaktor „Tidskriften Ӧsteuropa”.

s